- To prawda, Mike. - Zerknęła na niego przelotnie. -

wiem, ¿e jezdziłam. Myslałam nawet, ¿e mo¿e ty i ja... na
- Wiesz, nie musisz być ostra.
straciła go z oczu.
zwalniać, aż wreszcie, potrząsając łbem, szła stępa szlakiem, który opadał w kierunku odnogi rzeki, na najdalej
jak starała sie skoncentrowac. - Rozejrzała sie wokół, patrzac
drugiej stronie baru.
- Marla? - usłyszała jego szept. I omal nie podskoczyła.
telewizora, ani odgłos kroków zbli¿ajacych sie do drzwi. Nie
nagle zaschło jej w gardle. Idiotka, idiotka, idiotka! -
niej mysli.
zasugerował Nick.
- Mo¿e... mo¿e jednak masz siostre. Przyrodnia siostre.
rodzinnymi. Kiedy jej mał¿enstwo sie rozpadło, nie wróciła
wyjsc ze szpitala i w koncu cos zrobic. Musze spotkac sie z

Pisk zawiasów drzwiowych osłabił nieco jej głęboki

- Nie w czasie mojej zmiany, ale prosze zapytac w
przedtem nie była w szpitalu... a mo¿e była? Marla nie
miasta.

drobna kobieta o krótkich, prostych i jasnych włosach,

Jack po raz pierwszy drgnął, otworzył oczy i ścisnął
szkockim akcencie.
przyjaciółmi i zwykli odbywać regularne pogawędki.

zwalniać, aż wreszcie, potrząsając łbem, szła stępa szlakiem, który opadał w kierunku odnogi rzeki, na najdalej

w drzwiach usiłował zajrzeć do wnętrza restauracji, nie
nie zjawiła się w żłobku w samą porę.
pogadać z panią chwilę.